Po obejrzeniu wystawy prac graficznych syna(relacja na drugim blogu) mąż zaprosił nas do bardzo, bardzo klimatycznej restauracyjki "ZIELONA WERANDA". Posiłek w takim miejscu , to naprawdę wielka przyjemność. Nie chciało nam się stamtąd wychodzić, tak że celebracja trwała długo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz